Najdziwniejsze amerykańskie przekąski

Ameryka jest dla mnie rajem kulinarnym. Mogę rozkoszować się najlepszymi na świecie daniami z grilla, tanią wołowiną, truskawkami z Florydy dostępnymi przez cały rok, pysznymi serami z Wisconsin, a gdy znudzi mi się takie jedzenie, mogę tanio zjeść coś z bodaj każdego zakątka świata. Tutaj po raz pierwszy spróbowałam meksykańskich tacos, chińskiego hot pota czy dim sum, uzależniłam się od kuchni koreańskiej i zakochałam się w wegetariańskich przysmakach Erytrei.

Ale, ale… z takiego kotła różnych kuchni i tradycji muszą wyłonić się też przecież prawdziwe dziwolągi i niecodzienne kombinacje. Wraz z koleżankami z Klubu Polki na Obczyźnie, postanowiłyśmy przyjrzeć się najdziwniejszym daniom z naszych krajów. Moja lista jest krótka, ale zakończona mocnym akcentem. Zacznijmy od czegoś lekkiego na rozgrzewkę…

Maple Becon – Bekon w syropie klonowym

„Bekon rządzi, bekon radzi, bekon nigdy was nie zdradzi” – idę o zakład, że gdyby Amerykanie znali kultowe cytaty z polskich filmów, to zbiłabym fortunę na koszulkach z takim sloganem. Amerykanie uwielbiają zacząć dzień od jajek, bekonu i naleśników z syropem klonowym. A gdyby tak tym syropem polać też trochę na uprażony bekonik? Ja bym na to nie wpadła, ale to Stany Zjednoczone są ojczyzną 257 laureatów nagrody Nobla. Smak bekonu ze słodkim syropem przypadł Amerykanom do gustu i w internecie roi się od różnorakich przepisów na kandyzowany bekon.

Maple Becon

Maple Becon

Chicken & Waffles – kurczak na gofrach

Wyobraźcie sobie smażonego kurczaka w stylu KFC na gofrze. I tyle – ot cała filozofia! Smakuje to dokładnie tak, jak można przypuszczać, nie ma tu żadnych niespodzianek i niesamowitych zwrotów akcji. To danie wywodzi się z kuchni znanej tutaj jak „soul food”, czyli kuchni czarnoskórej ludności południa USA. „Soul food” sięga korzeniami do czasów niewolnictwa, ale dzisiaj wiele dań weszło „na salony”. W samym Chicago jest conajmniej kilkanaście restraucii specjalizujących się w kurczaku na gofrze, a i cała sieć fastfoodów o takim temacie przewodnim. Kto chciałby spróbować takiej kombinacji?

Chicken and Waffles

Chicken and Waffles

Frito Lay Pie – zapiekanka z chipsami

Z  połączenia paczki chipsów z amerykańską umiejętnością sprawienia, że coś niezdrowego stanie się jeszcze bardziej niezdrowe, wyłania się Frito Lay Pie. Jest to jedzenie doskonałe na libacje alkoholowe, 4000 kcal w jednym kęsie i gwarancja na zgagę na drugi dzień. Wariacji tego smakołyku jest tyle, ilu śmiałków, którzy chcą skosztować tej ambrozji. Dobór składników zależy głównie od dostępności różnych resztek i puszkowanego jedzenia w naszym domu. Ja miałam przyjemność skosztować takiej mieszanki: chipsy kukurydziane (Fritos od Frito Lay), puszka chili con carne, czyli mieszanki mielonego mięsa wołowego z sosem pomidorowym, fasolą i garścią ostrych przypraw, a do tego ostre papryczki, cebula, pomidory i oczywiście tona sera. Następnie wszystko podgrzewamy i szykujemy się na prawdziwą ucztę zmysłów. Jeżeli komuś spodobała się idea takiej przekąski, to na stronie Frito Lay znajdziecie całą książkę kucharską!

source: http://steamykitchen.com/20444-frito-pie-texas-chili-recipe.html

source: http://steamykitchen.com/20444-frito-pie-texas-chili-recipe.html

Sweet Potato and Marshmallow Casserole – zapiekanka ze słodkimi ziemniakami i piankami

Na ostatnie trzy punkty listy przenosimy się do stanów południowych. Już wiemy, że Amerykanie lubują się w słodkim bekonie, ale na południu wszystko jest bardziej – samochody są większe, domy są większe i średnia masa ciała mieszkańców też większa, niż w stanach północnych. A to wszystko z ogromnego zamiłowania do cukru i słodkości. Z tego związku zrodziła się zapiekanka ze słodkich ziemniaków pod pierzynką ze słodkich, białych i puszystych pianek, zwanych „marshmallow”. O ile uwielbiam słodkie ziemniaki, to jakoś nie mogę wyobrazić sobie tego połączenia. Jak dla mnie pianki są dobre tylko na gorącej czekoladzie, ale kto wie? Może jeszcze zakocham się w tym smaku 😉

Sweet Potato Casserole

Sweet Potato Casserole

Pigs’ Feet – piklowane świńskie raciczki

Wyobraźcie sobie, że podróżujecie właśnie przez Luizjanę. Kończy się wam paliwo i w brzuchu zaczyna burczeć, czas więc rozejrzeć się za stacją benzynową. Wreszcie gdzieś trafiacie, wchodzicie do środka, wita was pan rodem z Bliskiego Wschodu, właściciel stacji. Rozglądacie się szukając przekąsek, na ścianie widzicie plakaty z arabską kaligrafią, zdjęcie z pielgrzymki do Mekki, aż wreszcie wasze spojrzenie trafia na wielkie słoiki rozstawione po całej ladzie. Z daleka wygląda to jak papryka konserwowa, ale kiedy podchodzicie bliżej okazuje się, że w czerwonej zalewie pływają świńskie raciczki. Czy to jakaś muzułmańska akcja protestacyjna? Szybko wasze wątpliwości rozwiewa lokalny kierowca, który płaci za paliwo, a na drogę prosi jeszcze o raciczkę. Wychodząc już wgryza się w soczystą czerwoną pyszność*. A wy, kupujecie? 😀

*Historia prawdziwa

Pig's feet

Pigs’ feet

Roadkill – zwierzęta przejechane przez samochód

Na koniec zostawiłam prawdziwy smaczek… że tak powiem. Południowe stany USA słyną z zamiłowania do polowania na grubego zwierza, ale i na tego całkiem małego, jak wiewiórki, czy pieski preriowe. Praktycznie wszystko, co się rusza, może zostać upolowane, włącznie z psem własnej córki i nastoletnim synem sąsiada wracającym po nocy do domu (to się niestety bardzo często zdarza). Ale jest jeszcze inny sposób na pozyskanie mięsa w niekonwencjonalny sposób. Wystarczy wsiąść z samochód, przejechać się po okolicy i zebrać z pobocza zwierzęta przejechane przez samochody. To może szokować, ale każdy stan ma swoje prawa i regulacje dotyczące jedzenia martwych zwierząt z pobocza. Na przykład, w Illinois, gdzie teraz mieszkamy, można jedynie zabrać i zjeść martwego jelenia, inne zwierzęta są wykluczone; natomiast w Luizjana to prawdziwy raj dla miłośników tego rodzaju kuchni – praktycznie wszystko, co się wam nawinie pod koła możecie spokojnie zabrać do domu i zjeść ze smakiem (nielegalnie, ale prawo nie jest egzekwowane, i można rzec, że to lokalna tradycja). Jeżeli więc macie ochotę na aligatora, oposa, królika, węża czy żmiję, to pakujcie manatki i ruszajcie na południe. Jeżeli jednak nie macie ochoty sami szykować sobie posiłku, możecie udać się do jednej z przydrożnych restauracji serwujących tego typu przysmaki. Smacznego!

Roadkill Cafe w Arizonie

Roadkill Cafe w Arizonie

Mam nadzieję, że narobiłam wam apetytu! 😉 Której przekąski chcielibyście spróbować?

 

Przeczytaj też:

5 thoughts on “Najdziwniejsze amerykańskie przekąski

  1. Mięso na słodko mnie nie szokuje. wczoraj sama robiłam wołowinę z miodem. Ale raciczki? Albo truchła?
    Mnie nie smakowały w Stanach prażynki ze słoniny.

  2. Same delicje 😀 Bekon z syropem klonowym i naleśnikami jadłam w UK i całkiem mi to połączenie smakowało 🙂 O roadkill też słyszałam, ale te raciczki mnie powaliły! I to w sklepie prowadzonym przez muzułmanina 😀 A już sam widok Frito Lay Pie spowodował u mnie zawał serca 😀

  3. Ło ja pierdzielę 😀
    bekon na słodko i pianki z kartoflem – brzmi ja miksy z Azji. świńskie nogi też..

    ale to roadkillcafe mnie wbiło w ziemię 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 × three =